Gorzka pigułka na początek kadencji. Czy promocja Ornety to tylko „puste słowa”?

Komentarz redakcjiNewsy

Transparentność, otwartość i wspólne działanie na rzecz lokalnej społeczności – to hasła, które słyszymy przy okazji niemal każdych wyborów samorządowych. Mieszkańcy Ornety mieli prawo wierzyć, że nowa energia w ratuszu przyniesie także nową jakość w komunikacji i promocji naszego regionu. Niestety, rzeczywistość brutalnie weryfikuje przedwyborcze i pozaprogramowe deklaracje. Przykład? Relacje na linii Urząd Miasta, a portal Orneta.net TV – miasto smoka; Niezależny Portal i Telewizja.

 

Deklaracje bez pokrycia, czyli obiecanki cacanki

Zaraz po objęciu stanowiska Burmistrza Miasta, Pani Katarzyna Lasocka odbyła pierwszą, nieoficjalną rozmowę z redaktorem naczelnym naszego portalu, Panem Waldemarem Mańkowskim. Z ust nowej włodarz padły wówczas jasne zapewnienia: Urząd Miasta – zarówno sama Pani Burmistrz, jak i pracownicy odpowiedzialni za szeroko pojętą promocję Ornety – będą blisko współpracować z redakcją. Intencja wydawała się oczywista: połączyć siły, by wspólnie i jak najskuteczniej promować miasto oraz jego okolice.

Dla portalu, który od 26 lat całkowicie bezpłatnie i z czystej pasji buduje markę Ornety w sieci, była to zapowiedź nowego, profesjonalnego rozdziału. Niestety, czas pokazał, że entuzjazm był przedwczesny, a piękne deklaracje okazały się jedynie „pustymi słowami”.

 

Kuriozalny zarzut o „faworyzowanie”

Schody zaczęły się podczas kolejnych, oficjalnych już spotkań. Redakcja portalu Orneta.net TV –  miasto smoka wyszła z konkretną, partnerską propozycją: portal zadeklarował chęć objęcia stałym Patronatem Medialnym wszelkich wydarzeń organizowanych przez Urząd Miasta oraz podległe mu jednostki – w tym Ośrodek Sportu i Rekreacji (OSiR) oraz Centrum Kultury i Bibliotekę Miejską w Ornecie.

Zamiast zielonego światła, redaktor Waldemar Mańkowski usłyszał od Pani Burmistrz zaskakującą odpowiedź:

Urząd nie może „faworyzować” jednego portalu kosztem innych mediów działających w mieście.

 

Argument ten jest nie tylko chybiony, ale wręcz kuriozalny z kilku powodów:

  • Brak monopolu: Portal Orneta.net TV – miasto smoka nigdy nie dążył do zawłaszczenia przestrzeni medialnej. Patronat medialny nie jest umową na wyłączność blokującą inne redakcje,
  • Brak zaangażowania innych stron: Z wieloletnich obserwacji lokalnego rynku medialnego jasno wynika, że pozostałe portale nigdy nie wykazywały realnego zainteresowania stałą, systematyczną współpracą z miastem,
  • Milczenie urzędu: Sama Pani Burmistrz nigdy nie wspomniała, aby jakakolwiek inna lokalna redakcja w ogóle zgłosiła chęć objęcia miejskich imprez podobnym patronatem.

Odrzucanie realnej oferty zasięgowej w imię „równego traktowania podmiotów”, które o współpracę nawet nie zabiegają, to działanie na szkodę promocyjną samej Ornety.

 

Urzędnicza ściana i wieczne „ale”

Słowa Pani Burmistrz to jedno, ale codzienna praktyka urzędnicza to drugie. Pracownice Urzędu Miasta zajmujące się promocją, mimo wcześniejszych odgórnych zapewnień o otwartości, przy każdej próbie nawiązania współpracy ze strony portalu stawiały opór. Scenariusz zawsze wyglądał tak samo: na propozycję nagłośnienia wydarzenia odpowiadano negatywnie, za każdym razem znajdując pretekst lub proceduralny powód, byle tylko nie dopuścić do objęcia imprezy patronatem przez portal Orneta.net TV – miasto smoka.

Co gorsza, urzędnicza blokada dotknęła nawet inicjatyw własnych portalu. Gdy redakcja próbowała zorganizować i wypromować akcje we własnym zakresie, bez angażowania środków publicznych, urzędnicy za każdym razem znajdowali przysłowiowe „ale”. Zamiast wsparcia dla niezależnych projektów medialnych, które mogłyby przyciągnąć do Ornety turystów i ożywić region, redakcja zderzała się z murem biurokracji i niechęci.

Zobacz więcej: Mobilne studio Orneta.net TV – miasto smoka nie powstanie podczas Dni Ornety 2026. Urząd Miasta odmówił

 

Pytanie do Ratusza: Czy Urząd Miasta boi się niezależnych mediów?

W świetle tych faktów musimy publicznie zadać pytanie, które ciśnie się na usta: Jak to w końcu jest z tą „współpracą” między Urzędem Miasta w Ornecie, a portalem Orneta.net TV – miasto smoka?

Czy 26 lat bezinteresownej pracy na rzecz promocji miasta to dla obecnych władz za mało, by traktować lokalnych dziennikarzy jak partnerów, a nie petentów? I wreszcie kwestia fundamentalna: Czy Urząd Miasta boi się niezależnych mediów lokalnych? Czy niezależność dziennikarska, która nie zawsze ślepo klaszcze, ale rzetelnie relacjonuje rzeczywistość, jest w orneckim ratuszu niemile widziana?

Mieszkańcy Ornety i regionu mają prawo do pełnej informacji o wydarzeniach kulturalnych i sportowych. Blokowanie portalu o ugruntowanej pozycji i wielotysięcznych zasięgach to uderzenie przede wszystkim w samych ornecian.

Czekamy na realne działania, bo czas na puste deklaracje już dawno minął.

 

Dlaczego Urząd tak się broni przed współpracą ?

Analizując sprawę z perspektywy wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego, mechanizmów rządzących lokalną polityką oraz psychologii social mediów, niechęć Urzędu Miasta do otwartej współpracy z niezależnym portalem rzadko wynika z przypadku. W samorządach, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, reguły gry bywają bardzo powtarzalne.

Oto bezkomunikacyjne i konkretne powody, dlaczego urzędnicy i nowa władza mogą tak bardzo bronić się przed oficjalnym partnerstwem:

  1. Strach przed utratą kontroli nad przekazem (Niezależność vs. Propaganda)  – oficjalny Patronat Medialny to dla urzędu zobowiązanie. Niezależny portal, który działa od 26 lat, ma swoją wyrobioną markę i – co najważniejsze – nie jest finansowany z miejskiej dotacji. Dla władzy taka niezależność to zagrożenie. Urzędnicy wolą media, które bezrefleksyjnie przekopiują notatkę prasową, niż dziennikarza, który przy okazji relacji z wydarzenia zauważy niedociągnięcia, zapyta o koszty albo odda głos niezadowolonym mieszkańcom. „Bezpieczniej” jest nie dawać oficjalnego statusu partnera komuś, kogo nie można kontrolować,
  2. Wygodna wymówka pod hasłem „Równe traktowanie” – zasłanianie się argumentem, że urząd nie może „faworyzować” jednego portalu, to klasyczny polityczny unik i tzw. dupopatent. Pozwala on odrzucić ofertę bez podawania prawdziwych, personalnych powodów. Urzędnicy doskonale wiedzą, że inne podmioty są bierne, ale używają ich jako tarczy. Gdyby naprawdę chodziło o równość, urząd rozpisałby otwarty nabór na partnerów medialnych i zaprosił każdego. Skoro tego nie robi, „faworyzowanie” jest tylko wygodnym pretekstem do zbycia redakcji,
  3. Syndrom „Nowej Miotły” i zazdrość o sukces w Social Mediach – w strukturach urzędniczych często pojawia się problem z zaakceptowaniem faktu, że podmiot zewnętrzny (i to działający społecznie / bezpłatnie) robi coś lepiej, szybciej i z większymi zasięgami niż opłacany z podatków wydział promocji. Uznanie Patronatu Medialnego portalu Orneta.net TV – miasto smoka byłoby oficjalnym potwierdzeniem: „Tak, ten prywatny portal jest nam potrzebny, bo ma lepsze dotarcie do ludzi niż nasze oficjalne kanały”. Dla niektórych urzędników to cios w ich zawodowe ego i obawa przed pytaniami: „To za co właściwie płacimy pracownikom promocji, skoro pan Waldemar robi to sam i ma większe zasięgi?”,
  4. Obawa przed „zobowiązaniem” w przyszłości – w świecie polityki lokalnej panuje przekonanie, że „nie ma darmowych obiadów”. Nawet jeśli portal oferuje promocję w 100% bezpłatnie, urzędnicy mogą podskórnie obawiać się, że w ten sposób redakcja buduje pozycję, która w przyszłości pozwoli jej mocniej patrzeć władzy na ręce lub wymagać pełnej jawności. Wolą więc trzymać dystans, by w razie jakiegokolwiek konfliktu politycznego móc powiedzieć: „My z tym panem nigdy oficjalnie nie współpracowaliśmy”,
  5. Brak kompetencji i urzędniczy oportunizm – czasami powód jest najbardziej prozaiczny – zwykłe lenistwo i niechęć do procedur. Oficjalny patronat wymaga od pracownic wydziału promocji koordynacji: wysyłania zaproszeń, akredytacji, wcześniejszych materiałów, odpisywania na maile i pilnowania ustaleń. Dla urzędnika nastawionego na „przetrwanie od 8:00 do 16:00” każda dodatkowa, dynamiczna współpraca z mediami to dodatkowa praca, z której trzeba się rozliczyć przed szefem. Łatwiej powiedzieć „nie da się”, wrzucić post na oficjalny, mało zasięgowy profil Facebooka i uznać zadanie za wykonane.

 

Wniosek: Urząd broni się przed współpracą, bo niezależne media z 26-letnim stażem są dla nich partnerem zbyt silnym publicznie, a jednocześnie zbyt nieprzewidywalnym politycznie. Wygodniej jest promować miasto we własnym, zamkniętym gronie, gdzie nikt nie zada trudnego pytania.

 

To jeszcze nie koniec …. śledźcie nas, aby poznać więcej szczegółów !!!

 

» Podoba Ci się ten artykuł?

Od 26 lat tworzę dla Was niezależne treści i dokumentuję historię Ornety. Jeśli chcesz wspierać rozwój portalu Orneta.net TV – miasto smoka; Niezależny Portal i Telwizja i pomóc mi w realizacji kolejnych materiałów, możesz postawić mi wirtualną kawę! Każde wsparcie to paliwo do dalszego działania i kolejnych reportaży.

 

Postaw kawę tutaj: 

Postaw kawę dla Orneta.net TV - miasto smoka na buycoffee.to

 

Zobacz co zyskasz dzięki wsparciu portalu Orneta.net TV – miasto smoka

 

Dziękuję, że jesteście z nami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *