Spór o autorstwo orneckiej legendy. Urząd milczy, wydawca rakiem wycofuje się z gróźb. Mamy twarde dowody!

Teksty redakcyjneNewsy

Wokół oficjalnej publikacji promującej nasz region wybuchł poważny skandal wizerunkowy i prawny. Sprawa dotyczy „Legendy o orneckim smoku”, pod którą w nowym wydaniu podpisała się osoba zajmująca się promocją miasta – Paulina Włodarczyk. Choć magistrat w oficjalnej korespondencji uznał już autorskie prawa osobiste zmarłego badacza Franciszka Chruściela, dziś urzędnicy zasłaniają się milczeniem, a sekretariat rzuca słuchawką. Tymczasem wydawca książki, który jeszcze niedawno groził mieszkańcom sądami na Facebooku, pod wpływem pytań naszej redakcji nagle zmienia ton i deklaruje gotowość do wpisania nazwiska prawdziwego autora. Redakcja Orneta.net TV – miasto smoka dotarła do materiałów źródłowych i przedstawia twarde dowody w tej sprawie.


Wszystko zaczęło się od publikacji nowej wersji znanej i zakorzenionej w lokalnej świadomości „Legendy o orneckim smoku”. Tekst zamieszczony w materiałach promocyjnych został w całości sygnowany nazwiskiem Pauliny Włodarczyk. Szybko jednak okazało się, że struktura, kluczowe wątki oraz unikalne referencje historyczne wykazują uderzające podobieństwo do klasycznego utworu autorstwa Franciszka Chruściela (1930–2000) – zasłużonego orneckiego nauczyciela, pisarza i propagatora kultury regionalnej, który spisał tę opowieść w latach 50. XX wieku.

Nasz portal, jako niezależne medium stojące na straży rzetelności oraz pamięci o zmarłym twórcy, poddał oba teksty drobiazgowej weryfikacji lingwistycznej.

 

Analiza lingwistyczna: Twarde dowody w liczbach

Aby jednoznacznie rozstrzygnąć spór wokół utworu, redakcja poddała tekst opublikowany pod nazwiskiem Pauliny Włodarczyk oraz oryginalny utwór autorstwa zmarłego regionalisty Franciszka Chruściela szczegółowej analizie porównawczej. Wyniki badania lingwistycznego są jednoznaczne. Wskaźniki kompozycji oraz narracji osiągnęły aż 95% identyczności. Oznacza to, że cały szkielet opowieści, sekwencja opisywanych wydarzeń, lokalna topografia (umiejscowienie pieczary pod ratuszem) oraz autorski pomysł na puentę zostały przejęte bezpośrednio od pierwotnego autora.

Niższe wskaźniki w obszarze semantyki (55%) oraz stylu (40%) dokumentują jedynie powierzchowny mechanizm tzw. „uproszczenia tekstu”. Polegał on na kosmetycznej wymianie pojedynczych słów na prostsze synonimy i wygładzeniu struktur zdań. Ogólny stopień podobieństwa obu utworów na poziomie ponad 71% w świetle metodologii badań nad tekstem całkowicie wyklucza przypadek, czy niezależną inspirację. Mamy do czynienia z jawnym przetworzeniem cudzego dzieła (utworem zależnym), pod którym podpisano nową autorkę, całkowicie wymazując nazwisko Franciszka Chruściela.

Poniższa tabela przedstawia bezpośrednie zestawienie kluczowych fragmentów obu utworów „obok siebie”:

Tekst oryginalny (Franciszek Chruściel)Tekst opublikowany (podpisany: Paulina Włodarczyk)Analiza stopnia zapożyczenia i mechanizmu zmian
„Nikt dziś nie wie dokładnie, kiedy miały miejsce zdarzenia, o których informuje nas legenda o smoku. Być może, że wcale tu smoka nie było, że to ktoś inny krył się pod tym symbolem, że ktoś inny, a nie żaden potwór był na tych terenach wobec ludzi i zwierząt okrutny, krwiożerczy, groźny.”„Nikt dziś nie wie dokładnie, kiedy miały miejsce zdarzenia, które stały się podstawą legendy o smoku, który miał grasować w Ornecie. Może nie było tu żadnego smoka, a pod tym symbolem krył się ktoś zupełnie inny, ktoś, kto zagrażał ludziom i zwierzętom, był okrutny i groźny.”Parafraza bliska: Struktura myślowa, sekwencja zdań i unikalne przymiotniki są tożsame. Autorka jedynie wygładziła stylistycznie zdania Chruściela i dodała zwrot o „grasowaniu w Ornecie”.
„Stałym siedliskiem orneckiego smoka była głęboko pod ziemią ukryta, a znajdująca się dokładnie w miejscu, w którym do dziś stoi zabytkowy ratusz – olbrzymia pieczara.”„Siedzibą orneckiego smoka miała być olbrzymia pieczara, głęboko ukryta pod ziemią, w miejscu, gdzie obecnie stoi zabytkowy ratusz.”Kopiowanie strukturalne: Słowa przestawiono w minimalnym stopniu („Stałym siedliskiem” na „Siedzibą”, „do dziś stoi” na „obecnie stoi”). Rdzeń faktograficzny został w pełni przejęty.
„Kroniki podają (Fr. Buhholtz – „Vonnditt”), że ofiarą jego żarłoczności najczęściej padała trzoda chlewna, ale pożerał też i ludzi, kobiety, dzieci, starców...”„Kroniki, w tym relacje Franza Buchholza, wspominają, że ofiarami smoka najczęściej padała trzoda chlewna, ale zdarzało się, że pożerał również ludzi – kobiety, dzieci, starców...”Przejęcie unikalnego źródła: Autorka powtarza dokładnie tę samą, bardzo specyficzną i rzadką referencję historyczną do kronik Buchholza oraz identyczne wyliczenie ofiar (kobiety, dzieci, starcy).
„...choć ludzie wcale jeszcze nie chcieli uwierzyć w to, co się tu przed chwilą stało...”„...choć śmierć smoka była niezaprzeczalnym faktem, ludzie wciąż nie mogli uwierzyć, że potwór, który przez tyle lat siał strach, w końcu padł.”Kompilacja i rozwinięcie: Wykorzystanie charakterystycznego zwrotu Chruściela o niedowierzaniu ludzi i osadzenie go we własnym, uproszczonym opisie walki ze smokiem.
„Ale smoka się lękam i myślę podobnie, jak Pan St. Żelazny, który w wierszu pt. „Ornecki smok” pisze: Z kręgu chaosu, bajecznych słów...”„Wiersz Stanisława Żelaznego, zatytułowany „Ornecki smok”, przypomina o zagrożeniu, które kiedyś spoczywało na mieszkańcach...”Identyczność motywu: Zwieńczenie legendy odwołaniem do tego samego, niszowego wiersza lokalnego poety Stanisława Żelaznego. P. Włodarczyk skopiowała autorski pomysł Chruściela na puentę.

 

 

Zwrot w sprawie: Wydawca reaguje na pytania redakcji

W odpowiedzi nadesłanej do naszej redakcji przez wydawcę Quixi Media Sp. z o.o., Antoniego Bochena, nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Wydawnictwo, które jeszcze niedawno w mediach społecznościowych stosowało wysublimowane groźby prawne wobec mieszkańców, w oficjalnym piśmie do redakcji częściowo wycofuje się ze swojej agresywnej retoryki.

Antoni Bochen zadeklarował: „Jako wydawca jesteśmy gotowi do rzeczowego doprecyzowania oznaczeń źródłowych, jeżeli służy to większej przejrzystości publikacji”.

To de facto ukryte przyznanie się do błędu – wydawca pod wpływem oficjalnego zapytania prasowego zrozumiał, że całkowite wymazanie pierwotnego autora było bezprawne, choć teraz próbuje ratować twarz, nazywając to jedynie „potrzebą doprecyzowania”.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na rażące zamilczenie w odpowiedzi wydawnictwa. W swoim obszernym stanowisku Antoni Bochen w żaden sposób nie ustosunkował się do kluczowego faktu: że Urząd Miasta w Ornecie już wcześniej oficjalnie i na piśmie w wydanym dnia 20 maja 2026 roku potwierdził autorstwo legendy Franciszka Chruściela, przyznał tym samym rację de facto również spadkobiercom Franciszka Chruściela. Wydawca próbuje kreować wrażenie, że sprawa ma charakter czysto teoretycznego sporu literackiego, ignorując fakt, iż oficjalny dysponent i fundator publikacji – czyli ornecki magistrat – wadę prawną tekstu Pauliny Włodarczyk zdążył już formalnie uznać. Taka postawa wydawnictwa to jaskrawa próba zaklinania rzeczywistości.
Wydawnictwo próbuje przy tym bronić autorki, twierdząc, że stworzyła jedynie „współczesne opracowanie”, a motyw smoka jest dobrem wspólnym. Wydawca mija się tu jednak z podstawami prawa autorskiego. Jeśli tekst byłby jedynie „inspiracją”, nie wykazywałby 95% identyczności w strukturze zdań z tekstem Chruściela. Ponieważ wydawca sam używa słowa „opracowanie”, przypominamy: zgodnie z art. 2 ustawy o prawie autorskim, bezwzględnym warunkiem legalności każdego opracowania (adaptacji) jest jasne wymienienie autora i tytułu oryginału. Podpisanie tekstu wyłącznie własnym nazwiskiem bez takiego oznaczenia jest złamaniem prawa, a nie „młodzieńczą inspiracją”.

 

Nerwowość i milczenie urzędników. „To nie Pan będzie wyznaczał terminy …”

Redakcja Orneta.net TV – miasto smoka dołożyła wszelkich starań, aby poznać aktualne stanowisko burmistrza i podległych mu urzędników. Pomimo dwukrotnego wysłania oficjalnych zapytań prasowych w trybie Ustawy o Prawie Prasowym, Urząd Miasta postanowił zasłonić się milczeniem.

Co więcej, podczas próby przypomnienia telefonicznego o upływającym terminie, osoba odbierająca telefon w sekretariacie urzędu w arogancki sposób usiłowała poinformować redaktora naczelnego, cytujemy: „To nie Pan będzie wyznaczał terminy…”.

Taka postawa lokalnej władzy budzi głęboki niepokój i niesmak. Pokazuje całkowity brak szacunku dla prawa prasowego oraz jawne unikanie odpowiedzi przed mieszkańcami. Czy lokalna władza panicznie boi się konfrontacji z twardymi dowodami i wskaźnikiem 95% zbieżności w strukturze tekstu? Milczenie instytucji publicznej w tak bulwersującej sprawie, połączone z nerwowymi reakcjami personelu, jest de facto przyznaniem się do bezradności. Przypominamy, że urząd wydał na tę publikację pieniądze podatników i ponosi pełną odpowiedzialność za wady prawne materiałów, które firmuje własnym logo.

 

Ramka edukacyjna: Inspiracja, utwór zależny, czy plagiat? Co mówi prawo

W dyskusjach publicznych często pojawia się błędne przekonanie, że zmiana kilku słów lub uproszczenie języka w cudzym tekście tworzy zupełnie nowe, własne dzieło. Prawo autorskie precyzyjnie rozróżnia te pojęcia:

  • Inspiracja (W pełni legalna): Ma miejsce wtedy, gdy cudze dzieło daje nam jedynie impuls do stworzenia czegoś całkowicie własnego. Powstaje nowy tekst, z nowym układem wydarzeń, inną kompozycją i własnym stylem.
  • Opracowanie / Utwór zależny (Wymaga zgody i oznaczenia): To m.in. streszczenie lub właśnie uproszczenie tekstu (adaptacja). Zgodnie z art. 2 ustawy, można stworzyć opracowanie, ale musi ono jasno wskazywać autora i tytuł oryginału („Na podstawie legendy Franciszka Chruściela”),
  • Plagiat (Bezprawny): To przypisanie sobie autorstwa do całości lub części cudzego utworu. Jeśli ktoś bierze cudzą strukturę i narrację (zbieżność na poziomie 95%), a następnie modyfikuje jedynie styl i słownictwo, podpisując całość wyłącznie swoim nazwiskiem – dopuszcza się tzw. plagiatu ukrytego.

 

🚨 AKTUALIZACJA (14 lipca 2026 roku, godz.: 13:50): Pełna treść stanowiska Wydawcy.

Działając w myśl najwyższych standardów rzetelności dziennikarskiej oraz w celu zapewnienia naszym Czytelnikom pełnego wglądu w sprawę, poniżej publikujemy w całości i bez zmian oryginalną treść odpowiedzi, jaką przesłał do naszej redakcji wydawca Quixi Media Sp. z o.o., Pan Antoni Bochen:

„Bydgoszcz, dnia 13 lipca 2026 roku.

Szanowny Panie Redaktorze, w odpowiedzi na przesłane pytania Quixi Media Sp. z o.o. przedstawia następujące stanowisko.

Po pierwsze, nie kwestionujemy dorobku Franciszka Chruściela ani tego, że był autorem jednej ze spisanych, polskich wersji opowieści o orneckim smoku. Nasze stanowisko dotyczy czegoś innego: rozróżnienia między konkretnym tekstem literackim a samym motywem orneckiego smoka, który jest znacznie starszym elementem lokalnej tradycji, symboliki miasta Orneta/Wormditt i wcześniejszych przekazów. Nie jest więc prawidłowe twierdzenie, że Franciszek Chruściel „stworzył” samą legendę, motyw smoka albo lokalną tradycję związaną z herbem Ornety. Mógł natomiast spisać lub opracować jedną z jej wersji. To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie.

Po drugie, Paulina Włodarczyk przygotowała współczesne opracowanie redakcyjne lokalnej legendy, korzystając z dostępnych przekazów, wcześniejszych publikacji i materiałów dotyczących Ornety. Inspiracja wcześniejszymi publikacjami nie jest sama w sobie naruszeniem prawa autorskiego. Prawo autorskie chroni konkretny sposób wyrażenia, a nie sam pomysł, temat, bohatera, motyw, lokalną tradycję czy podstawowy schemat opowieści.

Po trzecie, nie możemy odnieść się merytorycznie do wskazywanego przez Państwa wyniku „blisko 72% zbieżności”, ponieważ nie przedstawiono nam ani narzędzia, ani metodologii, ani zakresu porównania. Sam procent wygenerowany przez nieznane narzędzie analizy tekstowej nie przesądza o naruszeniu praw autorskich. Rzetelna ocena wymaga wskazania konkretnych fragmentów, które miałyby zostać przejęte, oraz wykazania, że są one chronioną, indywidualną formą twórczą, a nie elementami wspólnymi dla tej samej lokalnej legendy.

Po czwarte, nasze oświadczenie nie ma na celu blokowania jakiejkolwiek erraty, sprostowania ani działań Urzędu Miasta w Ornecie. Jako wydawca jesteśmy gotowi do rzeczowego doprecyzowania oznaczeń źródłowych, jeżeli służy to większej przejrzystości publikacji. Czym innym jest jednak doprecyzowanie źródła lub charakteru opracowania, a czym innym publiczne przypisywanie młodej autorce nieuczciwości lub określanie jej pracy mianem „plagiatu” bez rzetelnej analizy.

Podkreślamy, że Quixi Media Sp. z o.o. nie uchyla się od odpowiedzialności jako wydawca. Jednocześnie nie akceptujemy publicznego formułowania ogólnikowych, krzywdzących lub zniesławiających sugestii pod adresem autorki i wydawnictwa. Jeżeli ktokolwiek uważa, że doszło to naruszenia praw, powinien wskazać konkretny utwór, konkretnych uprawnionych, konkretne fragmenty oraz podstawę prawną swoich twierdzeń.

W przypadku publikacji materiału prasowego zawierającego informacje nieprawdziwe, nieścisłe lub naruszające dobra osobiste autorki, wydawnictwa albo renomę publikacji, Quixi Media Sp. z o.o. zastrzega sobie możliwość skorzystania z przewidzianych prawem środków ochrony.

Z poważaniem,
Antoni Bochen, wydawca.”

 

Komentarz redakcji:

Jak wykazaliśmy w powyższej analizie i tabeli porównawczej, redakcja nie opiera się na „ogólnikach”, lecz na zestawieniu konkretnych zdań, struktur i rzadkich odniesień źródłowych, które zostały przejęte od Franciszka Chruściela. Ponowne odsyłanie do „ogólnego motywu smoka” przez wydawcę jest nietrafione – prawo chroni formę tekstu, a ta została skopiowana. Cieszy nas jednak fakt, że w punkcie czwartym wydawnictwo oficjalnie zadeklarowało gotowość do doprecyzowania oznaczeń źródłowych. Oczekujemy, że obietnica ta przełoży się na szybkie przywrócenie nazwiska Franciszka Chruściela do publikacji.

 

🚨 ALERT REDAKCYJNY (aktualizacja na 14 lipca 2026 roku, godz.: 16:30): Głos mieszkańców po naszym artykule. Rusza lawina pytań do Burmistrza o projekt „Legendy Warmii i Mazur”.

Publikacja naszego artykułu śledczego na temat przywłaszczenia autorstwa legendy Franciszka Chruściela wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców Ornety. Do naszej redakcji spływają dziesiątki komentarzy i pytań. Mieszkańcy słusznie zauważają, że odpowiedzialność za ten wizerunkowy blamaż wykracza daleko poza samą osobę, która podpisała się pod tekstem.

Jeden z naszych Czytelników skierował do redakcji serię niezwykle celnych pytań dotyczących kulisów projektu „Legendy Warmii i Mazur”. Dotyczą one m.in. nadzoru urzędniczego nad przepisywaniem tekstów, struktury finansowania projektu z pieniędzy podatników, nakładu książki oraz tego, czy obiecana przez urząd errata w ogóle fizycznie powstała i została rozesłana do innych instytucji w kraju.

Jako niezależna redakcja informujemy: nie jesteśmy rzecznikiem prasowym magistratu i nie zamierzamy kryć urzędników. W pełni podzielamy wątpliwości naszego Czytelnika. Dlatego oficjalnie przekształciliśmy te pytania w formalny wniosek prasowy i przesłaliśmy go bezpośrednio do Burmistrza.

Urząd sfinansował ten projekt z publicznych środków, dlatego mieszkańcy mają pełne prawo wiedzieć, kto personalnie nadzorował te prace, ile to kosztowało i dlaczego dopuszczono do wad prawnych w materiałach promocyjnych. Gdy tylko (i o ile) urząd odważy się odpowiedzieć na ten „Głos Mieszkańców”, natychmiast opublikujemy pełne zestawienie na naszym portalu.

 

🚨 ALERT REDAKCYJNY (aktualizacja na 14 lipca 2026 roku, godz.: 17:03): Głos mieszkańców po naszym artykule. Rusza lawina pytań do Burmistrza o projekt „Legendy Warmii i Mazur”.

Szanowni Państwo,

Działając na podstawie ustawy Prawo prasowe oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej, w związku z ogromnym poruszeniem społecznym po publikacji artykułu dotyczącego praw autorskich do „Legendy o Orneckim Smoku”, redakcja portalu Orneta.net TV – miasto smoka; Niezależny Portal i Telewizja przekazuje oficjalne zapytania mieszkańców Ornety.

W imieniu opinii publicznej żądamy udzielenia jednoznacznych i szczegółowych odpowiedzi na następujące pytania:

  • Kto personalnie pełnił funkcję kierownika projektu/koordynatora zadania pod nazwą „Legendy Warmii i Mazur” z ramienia Urzędu i sprawował bezpośredni nadzór nad pracą Pauliny Włodarczyk?
  • Jaki był całkowity koszt realizacji projektu „Legendy Warmii i Mazur” i z jakich źródeł (oraz w jakim stosunku kwotowym/procentowym) został on sfinansowany? Jaka kwota została wypłacona wydawnictwu Quixi Media Sp. z o.o.?
  • Jaki był całkowity nakład wydrukowanej książki i do jakich instytucji, bibliotek lub podmiotów zewnętrznych egzemplarze te zostały dotychczas rozdysponowane?
  • Czy zadeklarowane przez Urząd sprostowanie (errata) zostało już fizycznie włączone w poczet książek znajdujących się na stanie magazynowym urzędu? Jeśli tak, prosimy o przedstawienie wzoru tej erraty.
  • Czy Urząd Miasta poinformował oficjalnie (np. drogą pism lub wiadomości e-mail) instytucje partnerskie oraz inne urzędy, które otrzymały publikację, o wadzie prawnej tekstu i konieczności uwzględnienia autorstwa Franciszka Chruściela?

Informujemy, że treść niniejszego zapytania została upubliczniona. Odpowiedzi zostaną przedstawione mieszkańcom Ornety w osobnym materiale prasowym.

Z poważaniem
Waldemar Mańkowski – redaktor naczelny portalu Orneta.net TV – miasto smoka; Niezależny Portal i Telewizja
internet: https://orneta.net
telefon: +48 503 061 389

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress